TRUSKAWKOWE POLA
-albo przyczepkowe
miasteczko.
Czyli kemping.
Mały skecz teatralny z zacięciem
"ambient"
autor Cyberius Zee Jop http://art-jop.blog.onet.pl/
Osoby dramatu:
GANDZIAK ZWANY CZASAMI KITĄ
KŁAMAK
ŻYWON
KOT
W BUTACH
TRZECH ROBOTNIKÓW
ROBOTNIK Pierwszy zwany
Brzusiem
ROBOTNIK DRUGI zwany Lambrusko
Prezentino
ROBOTNIK TRZECI czyli tak zwany Dresik
Pracownik
Firmy Sprzątającej z Krakowa, niejaki Chciwczyk. Człowiek na oko
po sześćdziesiątce, niezbyt rozgarnięty umysłowo i o nijakim
wyglądzie.
Bułgarki i Bułgarzy
GŁOSY Z RADIA [płynący z
komputera w niedalekiej okolicy]
I INNI
Miejsce
akcji przyczepa kempingowa w której mieszkają zakwaterowani do
pracy na farmie truskawek w Szkocji
trzej robotnicy i Gandziak
zwany Kitą, a dokładniej jej wnętrze nie różniące się na
pozór od pokoju mieszkalnego i okolice. Na zewnątrz ciągle pada
deszcz, lub wieje wiatr, zimno i mokro, jak to w Szkocji. W
przyczepce ciągle gra włączony telewizor, w którym emitowane są
turnieje lub mecze piłki nożnej, najczęściej z pilotem w ręku
siedzi Dresik, a właściwie leży bezmyślnie w dresach na
siedzeniu.
Robotnik Pierwszy zwany także Brzusiem, niski i
gruby, o śmiesznym a nawet komicznym wyglądzie, posiadający
niezliczoną liczbę nałogów i słabości.
Lubi wódkę i jest
uzależniony od jedzenia. Sympatyk tak zwanej nowej lewicy, co i w
jego rodzinie jest tradycją.
Robotnik Drugi, na oko nieżle po
pięćdziesiątce, chudy i niewysoki. Długie, jasne,
rozrzedzone z wiekiem włosy. Niezwykle poruszony
emocjonalnie, ze względu na swoją sytuację życiową. Ponieważ
jest bezrobotny, jak i pozostali mieszkańcy przyczepki. Sympatyk
partii ludowo -konserwatywnej Z nader ubogim słownictwem,
ograniczającym się do czterech podstawowych, a wywodzących się
rzekomo z łaciny słów.
Robotnik Trzeci. Czyli tak zwany
Dresik. Dresik ma długie ciemne włosy. Jest przed czterdziestką,
sympatyk "Metaliki", i fanatyczny wyznawca ugrupowania
socjalno liberalnego, pochodzący ze wsi spod Lublina.
Wykształcenie: dwuletnia szkoła zawodowa, siebie sam uważa za
osobę wyjątkowo wykształconą i inteligentną. Chudy, niewysoki,
skrajnie nieufny i agresywny, o postawie roszczeniowej wobec
świata.Zwany także "Dresikiem"
Gandziak nazywany też
Kitą. Nieudolny, oraz zagubiony artysta i pisarz, o trudnym do
określenia wieku. Podobnie jak pozostali, nie ma stałego żródła
dochodów. Wzrostu jest średniego, mocnej budowy ciała, ale nie
otyły ani gruby.
Kłamak, zwany także przez przyjaciół
Kłamkiem, lub Kłamcjuszem, oraz Żywon,
i Kot w Butach
postaci na poły mityczne i nierealne postanawiają odnależć
swojego przyjaciela Gandziaka,
SCENA PIERWSZA
w tle
"Gwiezdna Noc" [Starry Niht"] Elisy Luu, gdy niknie
słychać śpiew a raczej nucenie:
- truskaaawkooowee szko ckie
po la, taam pierwszy raz spotkałem Ciebie la la
la...
ROBOTNIK FIRMY SPRZATAJĄCEJ woła histerycznym
głosem przed przyczepką, co w przyczepce dobrze słychać,
ponieważ przyczepka ma "papierowe ściany" -
Ludzie! ubek. Mówię wam to jest ubek! Ja już go kiedyś w
Krakowie widziałem
Musimy na niego uważać, bo to ubek,
zwyczajny ubek-
JAKIŚ CZŁOWIEK TOWARZYSZĄCY MU - opanuj się
Stachu, tu wszyscy kablują na siebie, jak się da i kiedy
tylko się da.
Kabel na kablu stoi, i jeden wielki kabel,
jakby cały świat jednym wielkim kablem był podłączony
do globalnego komputera globalnej światowej wioski, niby hodowlanej
farmy, a przewody spotykają się i łączą we wtykach
dowodzenia
PRACOWNIK FIRMY SPRZĄTAJĄCEJ - i dochodzą do
centralnego mózgu zarządzania, wszechkomputerowego mózgu
kierownika świata
JAKIŚ CZŁOWIEK TOWARZYSZĄCY MU o
nazwisku Szubrawczyk czyli pan Szubrawczyk- widze że dobrze
kumasz Stachu!
No kablują, jak to Polacy za
granicą, chodżmy lepiej piwo dalej pić, browary obalać,
browarki a potem ziemniaki z pola ukraść na kolacje.
Zanim
nie zrobi się zbyt póżno.
Do przyczepki wchodzą powoli, po
kolei jej przyszli mieszkańcy. Najpierw Robotnik Pierwszy,
następnie Robotnik Drugi, po nim Robotnik Trzeci czyli Dresik, i na
końcu wchodzi powoli Gandziak. Ustawiają swoje bagaże lub rzucają
je na podłogę, siedzenie, i gdzie się tylko da. Toboły siatki,
torby i plecaki. Rozglądając się przy tym po saloniku-hollu
przyczepki. Wchodzą zalęknieni, niepewni i jakby
zagubieni.
ROBOTNI DRUGI czyli Lambusko Prezentino - noo to
jesteśmy,
ROBOTNIK PIERWSZY zwany Brzusiem - naa too
wygląda
ROBOTNIK DRUGI zwany Lambrusko Prezentino - ciekawe
kiedy zaczniemy. Czy tak jak w papierach nam napisali
znaczy.
ROBOTNIK TRZECI Dresik - no to co na spotkaniu
powiedzieli, mówili że najpierw szkolenie mieć mamy,
a że potem dopiero do pracy
ROBOTNIK DRUGI -owoce miękkie
zbierać mamy, że truskawki niby i jakieś takie
tam. Ja jestem z Białej Podlaski, a wy...
GANDZIAK CZYLI
KITA - no właśnie, kim jesteście i skąd przybywacie? Skąd
przybyliście po kolei mówcie
ROBOTNIK PIERWSZY Brzusio
mówi z chytrym wyrazem twarzy, uśmiechnięty i niby przyjazny
jakby chciał na kontakcie z nimi jaki i samej rozmowie skorzystać
-bo to farma truskaawkowa jest, a ja spod Lublina
przy...bywam, spod Zamościa dokładniej znaczy ze wsi, i
kierowcą tira chce zostać. Jak tu zarobię trochę kasy żeby
prawko zrobić
ROBOTNIK TRZECI Dresik powoli, jakby cedził
słowa, leżąc prawie na długim siedzeniu - ja też
spod Lublina ze wsi, w której wszyscy kradną
ROBOTNIK PIERWSZY
Brzusio -o Jezu! E, ale tu dziadostwo, rozglądając się
po pomieszczeniu przyczepki. Niemcy to dopiero mają,
tam
wszystko najlepsze jest
DRESIK - no bo burzyć każą
wszystko co stare, i nowe bloki budować każą.Tam wszystko jest
nowe i nie ma takiego starego dziadostwa jak tu. A jakie
równe, takie jak po linii i od cyrkla!
ROBOTNIK PIERWSZY
Brzusio - pracowałem w Londynie przy remontach kamienic to
wszystko wiem. Sypie im się to dziadostwo prosto na głowę,
a jakie brudasy są. Podłogi po dwieście lat mają, takie stare, a
pod podłogą papiery i stare monety można znależć
DRESIK - ja
też byłem w Londynie, robotę tam miałem i na czarno robiłem, i
tak samo widziałem, że wszystko się sypie,i jaki brud mają, nie
to co u Niemców. Jak mają dziurę w ścianie to wkładają w nią
gazetę i zatykają. z podziwem A u Niemców to wszędzie
beton!
ROBOTNIK DRUGI Lambrusko Prezentino - ja też
na robotach u Niemców byłem, jakie tam mają w sklepach lambrusco
i prezentino. [ z zachwytem ] Słodziutkie, że palce
lizać
DRESIK - wiadomo że Niemcy, że Niemcy we
wszystkim są najlepsze, mój dziadek Niemcem był i jakie obory
murowane postawił że nikt we wsi u nas takich nie miał, i
ludzie ze wsi pierwszy raz na oczy takie u siebie
widzieli. A potem sie go pytali po co takie
ROBOTNIK PIERWSZY
Brzusio - cztery funty na godzinę miałem w Londynie, a ty ile
GŁOS
Z RADIA - po dwudziestu latach transformacji możemy już
kupić w sklepie kilka gatunków chleba. Czy to nie cudowne?
Czyli
jest pani zadowolona z wizyty w naszym kraju? Oczywiście.
DRESIK
- ja, różnie, raz cztery a raz mniej na godzinę, bo u
polaka w firmie robiłem
WSPÓLNIE - wiadomo jak u polaka
to za dwa albo cztery,
Dresik - więcej polak nie da. Polak
zarobić nie da
potakują głowami wszyscy że to prawda
Robotnik
Drugi zaczyna wypakowywać swoje rzeczy z plecaka na siedzenie,
jakby nie interesował się w ogóle tym co się dzieje dookoła,
wyciąga z plecaka wielkie czarne gumiaki, brezentowy płaszcz
przeciwdeszczowy, koszule flanelowe w kratę, jakieś reklamówki z
jedzeniem. Wszędzie wokół niego na podłodze leżą jakieś
foliowe torby i torebki
Dresik - ja też gumiaki ze sobą
zabrałem, i płaszcz przeciwdeszczowy, zimno tu, i mokro,
ROBOTNIK DRUGI Lambrusko -a ty czemu nic nie mówisz
zwraca się w stronę Gandziaka
pewno z Lubelskiego nie
jesteś?
Jesteś czy nie jesteś powiedz[słychać lekki
jakby tłumiony chichot, śmieją się po cichu wszyscy trzej
]
ROBOTNIK PIERWSZY Brzusio - nie, nie jest, bo by powiedział że
jest. e, ty Dresik, zapytaj go skąd jest
[ czyjś
głos] - on chyba jest z spod Radomia
słychać głośne walenie
pięścią w drzwi przyczepki, i głos -jutro rano o siódmej przed
biurem, najpierw apel, a po piętnastu minutach zaczynamy, na apelu
wszyscy mają stać w rzędzie równo. I nie spóżnić się
bo wyrzucimy i odeślemy do domu
w tle słychać "Red Star"
Guerilli Hi Fi a po chwili milczenia
ROBOTNIK DRUGI - a wcześniej
na Czechach w skodzie robiłem, zanim tu przyjechałem, przez
agencję
GŁOS Z RADIA - zadłużenie kraju wzrosło o kilkuset
miliardów złotych. Rząd w naszym w naszym imieniu pożyczył...
[mówi szczebiocący radosny głos spikerki ]
DRESIK -o ja
też na Czechach w skodzie robiłem, ale tam to sam kryminał od nas
jedzie
ROBOTNIK PIERWSZY - tu jeden taki jest, w sąsiedniej
przyczepce mieszka. Komandos na niego wołają
trzy dni robił w
skodzie i uciekł, bo nie mógł wytrzymać. Mówił mi że
ziemniaki niedaleko na polu rosną. Można by tak iść
i ukraść
DRESIK ożywia się i pobudza -
pójdziemy jak się ciemno zrobi
ROBOTNIK PIERWSZY Brzusio
- ale musimy uważać, żeby nas nie złapali, bo wyrzucić z farmy
nas mogą
DRESIK - no to chodżmy [szykują się,
przebierają w gumowe buty, nakładają brezentowe płaszcze, biorą
jakieś reklamówki i wychodzą]
ROBOTNIK DRUGI Lambrusko
Prezentino mówi do siebie - pierdziele, idę spać, bo co tu
można robić i idzie spać do swojego pokoiku
Gandziak
zostaje sam słychać jak ktoś wali pięścią w drzwi przyczepki,
i po chwili krzyczy - jutro o wpół do ósmej, najpierw apel, a
potem do pracy,
tylko nie spóżnić się bo odeślemy do
przyczepki
SCENA DRUGA
Kłamak, Żywon i Kot w
Butach, siedzą w małym pokoju, na drewnianym stole pali się
w świeczniku świeczka, Kot na kolanach trzyma laptop i coś
przegląda, wygląda jakby przeglądał się w nim albo zaglądał w
lustro
Kłamak - tu zamek mc' Duffuw kiedys stał, i
Szekspir swoją tragedie napisał, sto metrów zamek
jest stąd, a pisał chyba w oberży.
Żywon - tej w
której my teraz jesteśmy, może tu pisał w tym pokoju, i
przy tym stoliku siedział, tam gdzie Kot teraz
GŁOS Z RADIA
- mężczyzna w Wielkopolsce podpalił dwóch policjantów, gdy ci
przyszli wraz z komornikiem egzekwować dług
Kot w Butach - ale
co nam po tragediach Szekspira, jak my Gandziaka zwanego Kitą
szukać w Szkocji mamy, gdzieś on tu jest ale gdzie
Gaaandziak!
gdzie jesteś, Gandziak odezwij się.
Kłamak - Kocie lepiej
postaw karty gdzie on, Kot ociągając się wyjmuje z małego
plecaczka karty zawinięte starannie w czerwoną tkaninę, rozwija,
po czym stawia je na stole
Kot - o jakichś niemiłych
typków w kartach widzę obok niego, jeden jest mały, gruby,
i przebiegły, obżarty bardzo i pijak, ale na szczęście
leniwy i nic złego nie zrobi. Drugi krzykliwy ale nie grożny.
Trzeci chudy, mściwy, chciwy i agresywny,
nienawidzi wszystkich ale najbardziej siebie
Żywon -o robi
się niemiło, i ponuro
Kłamak - jakieś zatęchłe
towarzystwo
Żywon - to raczej towarzycho
Kot w Butach - Nie
martwcie się , zaraz im taką magię sprawię, że wszystko mgłą
zajdzie jak w maglu, i drogi się mgłą pokryją tu czaruje,
wykonując dziwne ruchy rękami i wydaje dżwięki w rodzaju: uchu,
uchu,uchu chu Tak spowite mgłą będą że nikt do domu
nie trafi,
chyba że po godzinnej tułaczce i po omacku,
niby ślepiec pełen wątpliwości, na swojej ciemnej
drodze życia
GŁOS Z RADIA triumfująco - w szpitalu w
przyszyte zostały obie ręce młodego mężczyzny, które zostały
mu odcięte przez ochroniarza. Mężczyzna czuje się dobrze
SCENA
TRZECIA
słychać jak ktoś nuci
- truuskaa wkoowe szkockie
pola, tu pierwszy raz poznałem ciebie... ta da da da la
la.........
ktoś mówi
- ale mgła, przecież nie trafimy do
przyczepki, czary tu jakie, albo co Jakie szczęście że
wszystko numery dzisiaj ma!
otwierają się drzwi przyczepki, i
do środka wtaczają się wystraszeni Dresik i Brzusio,
z reklamówkami w rękach wypełnionymi ziemniakami, zmarznięci,
wybrudzeni i w mokrych od deszczu ubraniach
BRZUSIO z
czułością w głosie - moje kartofelki,
DRESIK z
radością, prawie szczęśliwy - będziemy mieli na
tydzień kręcą się po hollu zadowoleni, zastanawiając
gdzie ukryć ziemniaki, aby je podczas kontroli nie odnaleziono.
Gandziak chowa książkę, którą przed chwilą przeglądał
DRESIK
- e Brzusio gdzie kartofle schowamy, tak żeby nie znależli,
GŁOS Z RADIA - ach jak ja lubię jeżdżić do Berlina, im
bliżej Berlina tym więcej wiosny. Tam jest naprawdę
cudownie.
BRZUSIO - w szafce? pod zlewem? E tam to
znajdą...
LAMBRUSKO Preentino -Dresik, Brzusio! czemuście mnie
kurde nie obudzili, i nie powiedzieli że na kartofle
idziecie
DRESIK - Nie chcieliśmy cię budzić, jak spałeś,
LAMBRUSKO - jak słowo honoru, ja naprawdę mówię wam
żebym, wstał i poszedł z wami. Ja pierdziele
ktoś wali
pięścią w drzwi przyczepki, i woła:
-Palić w karawanach nie
wolno, i w pracy podczas zrywania truskawek , jak
pracujemy na godziny nie wolno rozmawiać ani słuchać
muzyki,
jak złapiemy to odeślemy do przyczepki, jak
drugi raz złapiemy to wyrzucimy z farmy, jasne?
LAMBRUSKO-PREZENTINO - ee pierdziele wszystko, idę spać.
No idziemy spać, bo rano trzeba wstać na zrywanie
SCENA
CZWARTA
LAMBRUSKO -PREZENTINO - ja to tu synów
przyjechałem szukać, mnie dali na inna farmę a ich na inną, a
mówili że na tą samą,
takie fajne te moje chłopaki, ale tu
ich nie ma. Oszukali mnie
GŁOS Z RADIA - kolejny świadek w
sprawie... popełnił w więzieniu samobójstwo w specjalnie
strzeżonej i monitorowanej przez całą dobę celi...
BRZUSIO -
kto tak mówił?
LAMBRUSKO-PREZENTINO - z firmy
mówili, co nas tu wysłała
BRZUSIO - jakby nie dług wobec
firmy, to bym tu juz nie siedział. Roboty dla nas nie ma,
góra dwie trzy godziny dziennie
LAMBRUSKO PREZENTINO -
przecież nic nie zarobimy
DRESIK - pięć siedemdziesiąt
na godzinę maja płacić
BRZUSIO - trzeba w mieście pracy
szukać
LAMBRUSKO - to jutro idziemy do miasta roboty szukać
GANDZIAK pod nosem - wszystko jest śmiertelnie przewidywalne,
i jacy wy jesteście śmiertelnie przewidywalni, a nudni!
I
jakieś jeszcze to niesmaczne na dodatek widocznie żaden z
pozostałej trójki nie usłyszał, bo nie reagują
BRZUSIO
- olimpiada a my w robocie będziemy.
LAMRUSKO - a jaka tu
robota
DRESIK - pięć siedemdziesiąt na godzinę
Dresik
włącza telewizor
LAMBRUSKO - Dresik wyłącz to
dziadostwo, proszę cie
DRESIK - oni tylko swoich pokazują,
BRZUSIO - żeby chociaż pokazali Polaka, Niemca albo
ruskich, a tu nic
LAMBRUSKO - no właśnie, w ogóle
naszych nie pokazują
BRZUSIO - przecież powtórki mają
lecieć
DRESIK - i ten Kaczyński jeszcze.
BRZUSIO - po
co on tam do Gruzji pojechał przecież Tusk w telewizji
mówił, że nie jechać ma.
LAMBRUSKO - e w Polsce roboty
żadnej nie ma
DRESIK - Tusk mówi że załatwi,
głosowałem przecież na niego i Wałęsa mówił. Mówili
żeby nie jechać, ale wracać. I niektórzy nawet podobno wrócili
[słychać głośne: ha ha ha]
SCENA PIĄTA
w pokoju
oberży, w którym podobno według legendy Szekspir swoja słynną
sztukę pisał
KOT -a kielich już pusty jest choć winko
niezgorsze było, ale w butelce widać już niestety dno.
Jaka
szkoda że wszystko co złożone przemija, jak głosili
starożytni w swoich pismach. No Kot jeszcze palce obliże,
smakowało.
KOT w BUTACH zmieniając temat - podobno rano
im tam apele robią, stają w szeregu na baczność jak w
obozie.
Potem przegląd i musztra, jak on mógł mi to zrobić i
KŁAMAK - Czy aby wytrzyma.
ŻYWON - konstrukcji
delikatnej jest.
KŁAMAK - jak poeci
ŻYWON - ja bym
tam nawet jednego dnia zostać nie chciał, nie lepiej zamek
Mc Duffaów oglądać? albo wieczorem spacerować w parku
KOT -
i kontemplować piękno kwiatów
ŻYWON -wschód i
zachód słońca
KŁAMAK - burze
KOT -
deszcz i wiatr
KŁAMAK - no tego Kocie mój miły, w
Szkocji akurat nie brakuje [nagle zmieniają nastrój]
ŻYWON
- błoto deszcz mgła wiatr wilgoć
KŁAMAK - to
może pójdziemy do zamku klanu mc Duffów żeby się rozgrzać
i pokłonić przed Mistrzem, i jego nieśmiertelnym piórem.
KŁAMAK - a więc chodżmy
KOT - choć tam jedynie ruiny
zostały ruiny muru
ŻYWON - rzeka niedaleko i park
zbierają się powoli i zbierając dyskutują
SCENA
SZÓSTA
słychać
jak ktoś nuci w tle
- o moja piękna,
jesteś słodka jak truskawki, o tobie marze całe noce i dnie,
kiedy śnie
I o twoich ustach słodkich jak truskawki
w tym
momencie otwierają się drzwi przyczepki i wtacza się Robotnik
Pierwszy, z plastikową butelką cedra w dłoni, jest mocno pijany
BRZUSIO - szczo?! szczo ty mówił? -ku..wa woziłem fajki
z nim, z Ukrainy aż woziłem, z Kijowa,
a on mnie
oszukał, nabrał i nie zapłacił ani grosza!, ani grosza nie
zapłacił
DRESIK -uspokój się debilu jeden
BRZUSIO -
szczo? szczoo ty gawarił?
LAMBRUSKO -gamoniu jeden,
ty pierniczony skurkowańcu, ty jesteś z takiej wioski w
której połowa ludzi była zboczonymi pedofilami,
pe do
fi la mi rozumiesz pe do fi la mi!, a połowa dzieci
molestowana od księdza do każdego chłopa.
Tam każdy dzieci
po kolei molestował.
GŁOS Z RADIA - w Chorzowie
znalezione zostało utopione w stawie trzy letnie dziecko, ojciec
przyznał się już do winy
BRZUSIO -zrozum, ja muszę
zarobić pieniądze, kierowcą tira chce zostać,
a na egzamin nie mam
słychać niedaleko przyczepki rozmawiają
ze sobą dwie Bułgarki
BUŁGARKA PIERWSZA LENKA - Kak si Gala,
BUŁGARKA DRUGA, GALA - okiej, senkju Lenka
BUŁGARKA
PIERWSZA LENKA - hajda s bora
BUŁGARKA DRUGA GALA -
hajda
BUŁGARKA PIERWSZA LENKA - baaj
Dresik i
Brzusio robiąc głupie miny wyglądają przez
okno, następnie. Brzusio stawia plastikową butelkę cedra na
stole, siada na siedzeniu i zasypia przytulając się głowa do
niej. Dresik bezmyślnie wgapia się w telewizor, angielska drużyna
gra [Manchester] z holendrami, wszyscy trzej
kibicują holendrom, także Brzusio który obudził się przed
chwilą
BRZUSIO - Ajax, Ajax!
LAMBRUSKO - o, nie
celnął skurczysyn
DRESIK - pieprzeni angole!
BRZUSIO
bełkotliwie - no to wypijmy Dresik! polej i
sobie,
DRESIK - nie pije
BRZUSIO - Lambrusko!
LAMBRUSKO
- mówię ci że nie pije
BRZUSIO - gdzie jest
szklanka,
LAMBRUSKO - cichooo oglądam
GŁOS Z RADIA
-zatrzymano jadącego bez pasów kierowcę który chciał
przekupić
policjantów, następnie odebrano mu prawo jazdy,
wkrótce stanie przed sądem
DRESIK - jee s, a mało
brakowało
LAMBRUSKO - no jak mógł tak spudłować
DRESIK - szmaciarz jeden
BRZUSIO - Musimy znależć
jakąś pracę,
LAMBRUSKO - a przynajmniej jak nam się
skończy robota na farmie trzeba poszukać nowej
słychać
pijany Dresik płacze -: to pieniędzy nie zarobię i nie
wynajmiemy pokoju z dziewczyną
BRZUSIO - zataczając się
z butelka cedra w ręce - co ty chłopie, masz dopiero czterdzieści
lat. Nie załamuj się, życie przed tobą!
słychać jak ktoś
śpiewa przechodząc niedaleko przyczepki - lody kręcone
lody, lody, komu lody loody kręcone komu lody
LAMBRUSCO -e
my tam lodów kręcić nie umiemy, jakbyśmy umieli nie było by nas
tu proste i logiczne a na dodatek z puentą
słychać głos
dalej, jakby już z oddali -pralnia lodziarnia pub, kawiarnia
fryzjerzy strzygą owce całe stada...komu lody
SCENA
OSTATNIA
GŁOS Z RADIA - w Łodzi policja ścigała kobietę
która nie zatrzymała się do kontroli. Jechała z
siedmiomiesięcznym dzieckiem. Jak się okazało była trzeżwa.
Policja skierowała kobietę na obserwacje w szpitalu
psychiatrycznym
BRZUSIO wygląda na mocno przepitego - no
to bilety mamy
DRESIK - sprawdż żeż jeszcze raz. Ej
Lambrusco, ponieś mi trochę walizkę
BRZUSIO - i
spakowani jesteśmy
DRESIK - jeszcze zobaczę czy nie
zapomniałem dokumentów
BRZUSIO - a ja czy mi starczy na
bilet żeby dojechać na lotnisko.
Wychodzą spakowani z tobołami
słychać głos nucący w tle:
truskawkowe pola ta ra ra ra tu
pierwszy raz....
koniec
autor Zee Jop Cyberius http://art-jop.blog.onet.pl/