TRUSKAWKOWE POLA
-albo przyczepkowe miasteczko.
Czyli kemping.
Mały skecz teatralny z zacięciem "ambient"

Osoby dramatu:
GANDZIAK ZWANY CZASAMI KITĄ
KŁAMAK
ŻYWON
KOT W BUTACH
TRZECH ROBOTNIKÓW
ROBOTNIK  Pierwszy zwany Brzusiem
ROBOTNIK DRUGI  zwany Lambrusko  Prezentino
ROBOTNIK TRZECI czyli tak zwany Dresik
Pracownik Firmy Sprzątającej z Krakowa, niejaki Chciwczyk. Człowiek na oko po sześćdziesiątce, niezbyt rozgarnięty umysłowo i o nijakim wyglądzie.
Bułgarki i Bułgarzy
GŁOSY Z RADIA [płynący z komputera w niedalekiej okolicy] 
I INNI

Miejsce akcji przyczepa kempingowa w której mieszkają zakwaterowani do pracy na farmie truskawek w Szkocji
trzej robotnicy i Gandziak zwany Kitą, a dokładniej jej wnętrze nie różniące się na pozór od pokoju mieszkalnego i okolice. Na zewnątrz ciągle pada deszcz, lub wieje wiatr, zimno i mokro, jak to w Szkocji. W przyczepce ciągle gra włączony telewizor, w którym emitowane są turnieje lub mecze piłki nożnej, najczęściej z pilotem w ręku siedzi Dresik, a właściwie leży bezmyślnie w dresach na siedzeniu.
Robotnik Pierwszy zwany także Brzusiem, niski i gruby, o śmiesznym a nawet komicznym wyglądzie, posiadający niezliczoną liczbę nałogów i słabości.
Lubi wódkę i jest uzależniony od jedzenia. Sympatyk tak zwanej nowej lewicy, co i w jego rodzinie jest tradycją.
Robotnik Drugi, na oko nieżle po pięćdziesiątce, chudy i niewysoki. Długie, jasne,  rozrzedzone z wiekiem włosy. Niezwykle  poruszony emocjonalnie, ze względu na swoją sytuację życiową. Ponieważ jest bezrobotny, jak i pozostali mieszkańcy przyczepki. Sympatyk partii ludowo -konserwatywnej  Z nader ubogim słownictwem, ograniczającym się do czterech podstawowych, a wywodzących się rzekomo z łaciny słów.
Robotnik Trzeci. Czyli tak zwany Dresik. Dresik ma długie ciemne włosy. Jest przed czterdziestką, sympatyk "Metaliki", i fanatyczny wyznawca ugrupowania socjalno liberalnego, pochodzący ze wsi spod Lublina. Wykształcenie: dwuletnia szkoła zawodowa, siebie sam uważa za osobę wyjątkowo wykształconą i inteligentną. Chudy, niewysoki, skrajnie nieufny i agresywny, o postawie roszczeniowej wobec świata.Zwany także "Dresikiem"
Gandziak nazywany też Kitą. Nieudolny, oraz zagubiony artysta i pisarz, o trudnym do określenia wieku. Podobnie jak pozostali, nie ma stałego żródła dochodów. Wzrostu jest średniego, mocnej budowy ciała, ale nie otyły ani gruby.
Kłamak, zwany także przez przyjaciół Kłamkiem, lub Kłamcjuszem, oraz Żywon,
 i Kot w Butach postaci na poły mityczne i nierealne postanawiają odnależć swojego przyjaciela Gandziaka,


SCENA PIERWSZA
w tle "Gwiezdna Noc" [Starry Niht"] Elisy Luu, gdy niknie słychać śpiew a raczej nucenie:
- truskaaawkooowee szko ckie po la,   taam pierwszy raz spotkałem Ciebie  la la la...
ROBOTNIK FIRMY SPRZATAJĄCEJ   woła histerycznym głosem przed przyczepką, co w przyczepce dobrze słychać, ponieważ przyczepka ma "papierowe ściany"   - Ludzie! ubek. Mówię wam to jest ubek! Ja już go kiedyś w Krakowie widziałem
Musimy na niego uważać, bo to ubek, zwyczajny ubek-
JAKIŚ CZŁOWIEK TOWARZYSZĄCY MU - opanuj się Stachu,  tu wszyscy kablują na siebie, jak się da i kiedy tylko się da.
 Kabel na kablu stoi, i jeden wielki kabel, jakby cały świat jednym wielkim  kablem  był podłączony do globalnego komputera globalnej światowej wioski, niby hodowlanej farmy,  a przewody spotykają się i łączą we wtykach dowodzenia
PRACOWNIK FIRMY SPRZĄTAJĄCEJ  - i dochodzą do centralnego mózgu zarządzania,  wszechkomputerowego mózgu kierownika świata
JAKIŚ CZŁOWIEK TOWARZYSZĄCY MU  o nazwisku Szubrawczyk czyli  pan Szubrawczyk- widze że dobrze kumasz Stachu!
No  kablują,   jak to Polacy za granicą,  chodżmy lepiej piwo dalej pić, browary obalać, browarki a potem ziemniaki z pola ukraść na kolacje.
 Zanim nie zrobi się zbyt póżno.
Do przyczepki wchodzą powoli, po kolei jej przyszli mieszkańcy. Najpierw Robotnik Pierwszy, następnie Robotnik Drugi, po nim Robotnik Trzeci czyli Dresik, i na końcu wchodzi powoli Gandziak. Ustawiają swoje bagaże lub rzucają je na podłogę, siedzenie, i gdzie się tylko da. Toboły siatki, torby i plecaki. Rozglądając się przy tym po saloniku-hollu przyczepki. Wchodzą zalęknieni, niepewni i jakby zagubieni.
ROBOTNI DRUGI czyli Lambusko Prezentino - noo  to jesteśmy,
ROBOTNIK PIERWSZY zwany Brzusiem - naa too wygląda
ROBOTNIK DRUGI zwany Lambrusko Prezentino - ciekawe kiedy zaczniemy.  Czy tak jak w papierach nam napisali znaczy.
ROBOTNIK TRZECI Dresik -  no to co na spotkaniu powiedzieli,  mówili że najpierw szkolenie mieć  mamy, a że potem dopiero do pracy
ROBOTNIK DRUGI -owoce miękkie  zbierać mamy,   że truskawki niby  i jakieś takie tam.  Ja jestem z Białej Podlaski, a wy...
GANDZIAK CZYLI KITA - no właśnie, kim jesteście i skąd przybywacie? Skąd przybyliście po kolei  mówcie
ROBOTNIK PIERWSZY Brzusio  mówi z chytrym wyrazem twarzy, uśmiechnięty i niby przyjazny jakby chciał na kontakcie z nimi jaki i samej rozmowie skorzystać
-bo to farma truskaawkowa jest, a  ja spod Lublina przy...bywam,  spod Zamościa dokładniej znaczy ze wsi, i kierowcą tira chce zostać. Jak tu zarobię trochę kasy żeby prawko zrobić
ROBOTNIK TRZECI Dresik  powoli, jakby cedził słowa, leżąc prawie na długim siedzeniu   - ja też spod Lublina ze wsi, w której wszyscy kradną
ROBOTNIK PIERWSZY Brzusio -o Jezu!  E,  ale tu dziadostwo, rozglądając się po pomieszczeniu przyczepki. Niemcy to dopiero mają,
 tam wszystko najlepsze jest
DRESIK  - no bo burzyć każą wszystko co stare, i nowe bloki budować każą.Tam wszystko jest nowe  i nie ma takiego starego dziadostwa jak tu. A jakie równe,  takie jak po linii i od cyrkla!
ROBOTNIK PIERWSZY Brzusio  - pracowałem w Londynie przy remontach kamienic to wszystko wiem. Sypie  im się to dziadostwo prosto na głowę, a jakie brudasy są. Podłogi po dwieście lat mają, takie stare, a pod podłogą papiery i stare monety można znależć
DRESIK - ja też byłem w Londynie, robotę tam miałem i na czarno robiłem, i tak samo widziałem, że wszystko się sypie,i jaki brud mają, nie to co u Niemców. Jak mają dziurę w ścianie to wkładają w nią gazetę i zatykają. z podziwem A u Niemców to wszędzie beton!
ROBOTNIK DRUGI Lambrusko Prezentino   - ja też na robotach u Niemców byłem, jakie tam mają w sklepach lambrusco i prezentino.  [ z zachwytem ] Słodziutkie,  że palce lizać
DRESIK  - wiadomo że Niemcy,  że Niemcy we wszystkim są najlepsze, mój dziadek Niemcem był i jakie obory murowane postawił  że nikt we wsi u nas takich nie miał, i ludzie ze wsi pierwszy raz na oczy takie u  siebie  widzieli. A potem sie go pytali po co takie
ROBOTNIK PIERWSZY Brzusio - cztery funty na godzinę miałem w Londynie, a ty ile
GŁOS Z RADIA  - po dwudziestu latach transformacji możemy już kupić w sklepie kilka gatunków chleba. Czy to nie cudowne?
Czyli jest pani zadowolona z wizyty w naszym kraju? Oczywiście.
DRESIK - ja,  różnie, raz cztery a raz mniej na godzinę, bo u polaka w firmie robiłem
 WSPÓLNIE - wiadomo jak u polaka to za dwa albo cztery,
 Dresik - więcej polak nie da. Polak zarobić nie da
potakują głowami wszyscy że to prawda
Robotnik Drugi zaczyna wypakowywać swoje rzeczy z plecaka na siedzenie, jakby nie interesował się w ogóle tym co się dzieje dookoła, wyciąga z plecaka wielkie czarne gumiaki, brezentowy płaszcz przeciwdeszczowy, koszule flanelowe w kratę, jakieś reklamówki z jedzeniem. Wszędzie wokół niego na podłodze leżą jakieś foliowe torby i torebki
Dresik - ja też gumiaki ze sobą zabrałem,  i płaszcz przeciwdeszczowy, zimno tu, i mokro,
ROBOTNIK DRUGI Lambrusko  -a ty czemu nic nie mówisz zwraca się w stronę Gandziaka
 pewno z Lubelskiego nie jesteś?
 Jesteś czy nie jesteś powiedz[słychać lekki jakby tłumiony chichot, śmieją się po cichu wszyscy trzej ]
ROBOTNIK PIERWSZY Brzusio - nie, nie jest, bo by powiedział że jest. e, ty  Dresik,  zapytaj go skąd jest
[ czyjś głos] - on chyba jest z spod Radomia
słychać głośne walenie pięścią w drzwi przyczepki, i głos -jutro rano o siódmej przed biurem, najpierw apel, a po piętnastu minutach zaczynamy, na apelu wszyscy mają stać w rzędzie równo. I  nie spóżnić się bo wyrzucimy i odeślemy do domu
w tle słychać "Red Star" Guerilli Hi Fi a po chwili milczenia
ROBOTNIK DRUGI - a wcześniej na Czechach w skodzie robiłem, zanim tu przyjechałem, przez agencję
GŁOS Z RADIA - zadłużenie kraju wzrosło o kilkuset miliardów złotych. Rząd w naszym w naszym imieniu pożyczył... [mówi szczebiocący radosny głos spikerki ]
DRESIK  -o ja też na Czechach w skodzie robiłem, ale tam to sam kryminał od nas jedzie
ROBOTNIK PIERWSZY - tu jeden taki jest, w sąsiedniej przyczepce mieszka. Komandos na niego wołają
trzy dni robił w skodzie i uciekł, bo nie mógł  wytrzymać. Mówił mi że ziemniaki  niedaleko na polu rosną.  Można by tak iść i ukraść
DRESIK  ożywia się i pobudza   - pójdziemy  jak się ciemno zrobi
ROBOTNIK PIERWSZY Brzusio - ale musimy uważać, żeby nas nie złapali, bo wyrzucić z farmy  nas mogą
DRESIK - no to chodżmy   [szykują się, przebierają w gumowe buty, nakładają brezentowe płaszcze, biorą jakieś reklamówki i wychodzą]
ROBOTNIK DRUGI Lambrusko Prezentino  mówi do siebie - pierdziele, idę spać, bo co tu można robić  i idzie spać do swojego pokoiku
Gandziak zostaje sam słychać jak ktoś wali pięścią w drzwi przyczepki, i po chwili krzyczy - jutro o wpół do ósmej, najpierw apel, a potem do pracy,
 tylko nie spóżnić się bo odeślemy do przyczepki



SCENA DRUGA

Kłamak, Żywon i Kot w Butach, siedzą w  małym pokoju, na drewnianym stole pali się w świeczniku  świeczka, Kot na kolanach trzyma laptop i coś przegląda, wygląda jakby przeglądał się w nim albo zaglądał w lustro


Kłamak - tu zamek mc' Duffuw kiedys stał, i Szekspir swoją tragedie napisał,  sto metrów  zamek jest stąd,  a pisał chyba  w oberży.
Żywon - tej w której my teraz jesteśmy,  może tu pisał w tym pokoju, i przy tym stoliku siedział, tam gdzie Kot teraz

GŁOS Z RADIA - mężczyzna w Wielkopolsce podpalił dwóch policjantów, gdy ci przyszli wraz z komornikiem egzekwować dług
Kot w Butach - ale co nam po tragediach Szekspira, jak my Gandziaka zwanego Kitą szukać w Szkocji mamy, gdzieś on tu jest ale gdzie
 Gaaandziak! gdzie jesteś, Gandziak odezwij się.
Kłamak - Kocie lepiej postaw karty gdzie on,  Kot ociągając się wyjmuje z małego plecaczka karty zawinięte starannie w czerwoną tkaninę, rozwija,  po czym  stawia je na stole
Kot - o jakichś niemiłych typków w kartach widzę  obok niego, jeden jest mały, gruby, i przebiegły,  obżarty bardzo i pijak, ale na szczęście leniwy i nic złego nie zrobi. Drugi krzykliwy  ale nie grożny. Trzeci chudy,  mściwy,  chciwy i agresywny,  nienawidzi wszystkich ale  najbardziej siebie
Żywon -o robi się niemiło, i ponuro
Kłamak - jakieś zatęchłe towarzystwo
Żywon - to raczej towarzycho
Kot w Butach - Nie martwcie się , zaraz im taką magię sprawię, że wszystko mgłą zajdzie jak w maglu, i drogi się mgłą pokryją  tu czaruje, wykonując dziwne ruchy rękami i wydaje dżwięki w rodzaju: uchu, uchu,uchu chu Tak  spowite mgłą będą że nikt  do domu nie trafi,
 chyba że po godzinnej tułaczce i po omacku, niby ślepiec  pełen wątpliwości,  na swojej ciemnej drodze życia
GŁOS Z RADIA triumfująco  - w szpitalu w przyszyte zostały obie ręce młodego mężczyzny, które zostały mu odcięte przez ochroniarza. Mężczyzna czuje się dobrze

SCENA TRZECIA
słychać jak ktoś nuci
- truuskaa wkoowe szkockie pola,  tu pierwszy raz poznałem ciebie... ta da da da la la.........
ktoś mówi
- ale mgła, przecież nie trafimy do przyczepki, czary tu jakie,  albo co Jakie szczęście że wszystko numery dzisiaj ma!
otwierają się drzwi przyczepki, i do środka  wtaczają się wystraszeni  Dresik i Brzusio, z reklamówkami w rękach wypełnionymi ziemniakami, zmarznięci, wybrudzeni i w mokrych od deszczu ubraniach 
BRZUSIO z czułością w głosie   - moje kartofelki,
DRESIK z radością, prawie szczęśliwy   - będziemy mieli na tydzień  kręcą się po hollu zadowoleni, zastanawiając gdzie ukryć ziemniaki, aby je podczas kontroli nie odnaleziono.  Gandziak chowa książkę, którą przed chwilą przeglądał
DRESIK - e Brzusio gdzie kartofle schowamy,  tak żeby nie znależli,
GŁOS Z RADIA - ach jak ja lubię jeżdżić do Berlina, im bliżej Berlina tym więcej wiosny. Tam jest naprawdę cudownie.
BRZUSIO - w szafce? pod zlewem? E tam to  znajdą...
LAMBRUSKO Preentino -Dresik, Brzusio! czemuście mnie kurde nie obudzili,  i nie powiedzieli że na kartofle idziecie
DRESIK - Nie chcieliśmy cię budzić, jak spałeś,
LAMBRUSKO - jak słowo honoru,  ja naprawdę mówię wam  żebym, wstał i poszedł z wami. Ja pierdziele
ktoś wali pięścią w drzwi przyczepki, i woła:
-Palić w karawanach nie wolno,  i  w pracy podczas zrywania truskawek , jak pracujemy na godziny  nie wolno rozmawiać ani słuchać muzyki,
 jak złapiemy to odeślemy do przyczepki,  jak drugi raz złapiemy to wyrzucimy z farmy,  jasne?
LAMBRUSKO-PREZENTINO - ee  pierdziele wszystko, idę spać. No idziemy spać, bo rano trzeba wstać na zrywanie
SCENA CZWARTA
LAMBRUSKO -PREZENTINO  - ja to tu synów przyjechałem szukać, mnie dali na inna farmę a ich na inną, a mówili że na tą samą,
takie fajne te moje chłopaki, ale tu ich nie ma. Oszukali mnie
GŁOS Z RADIA - kolejny świadek w sprawie... popełnił  w więzieniu samobójstwo w specjalnie strzeżonej i monitorowanej przez całą dobę celi...
BRZUSIO - kto tak  mówił?
LAMBRUSKO-PREZENTINO  - z firmy mówili, co nas tu wysłała
BRZUSIO - jakby nie dług wobec firmy,  to bym tu juz nie siedział. Roboty dla nas nie ma, góra dwie trzy godziny dziennie
LAMBRUSKO PREZENTINO  - przecież nic nie zarobimy
DRESIK  - pięć siedemdziesiąt na godzinę maja płacić
BRZUSIO  - trzeba w mieście pracy szukać
LAMBRUSKO - to jutro idziemy do miasta roboty szukać
GANDZIAK pod nosem - wszystko jest śmiertelnie przewidywalne,  i jacy  wy jesteście śmiertelnie przewidywalni, a nudni!
I jakieś jeszcze to  niesmaczne na dodatek widocznie żaden z pozostałej trójki nie usłyszał, bo nie reagują
BRZUSIO  - olimpiada a my w robocie będziemy.
LAMRUSKO - a jaka tu robota
DRESIK - pięć siedemdziesiąt na godzinę
Dresik  włącza telewizor
LAMBRUSKO - Dresik  wyłącz to dziadostwo,  proszę cie
DRESIK - oni tylko swoich pokazują,
BRZUSIO - żeby chociaż pokazali Polaka,  Niemca albo ruskich, a tu nic
LAMBRUSKO -  no właśnie, w ogóle naszych nie pokazują
BRZUSIO - przecież powtórki mają lecieć
DRESIK -  i ten Kaczyński jeszcze.
BRZUSIO - po co on tam do Gruzji  pojechał przecież Tusk w telewizji mówił, że nie jechać ma.
LAMBRUSKO  - e w Polsce roboty żadnej nie ma
DRESIK - Tusk mówi że załatwi,  głosowałem przecież na niego i Wałęsa mówił. Mówili  żeby nie jechać, ale wracać. I niektórzy nawet podobno wrócili [słychać głośne: ha ha ha]

SCENA PIĄTA
w pokoju oberży, w którym podobno według legendy Szekspir swoja słynną sztukę pisał
KOT -a kielich już pusty jest  choć winko niezgorsze było, ale w butelce widać już niestety dno.
Jaka szkoda że wszystko co złożone przemija,  jak głosili starożytni w swoich pismach. No Kot jeszcze palce obliże, smakowało.
KOT w BUTACH  zmieniając temat - podobno rano im tam apele robią,  stają w szeregu na baczność jak w obozie.
Potem przegląd i musztra, jak on mógł mi to zrobić i
KŁAMAK - Czy aby  wytrzyma.
ŻYWON -  konstrukcji delikatnej jest.
KŁAMAK - jak poeci
ŻYWON -  ja bym tam nawet jednego dnia zostać nie chciał,  nie lepiej zamek Mc Duffaów oglądać? albo wieczorem spacerować w parku
KOT -  i kontemplować piękno kwiatów
ŻYWON   -wschód i zachód słońca
KŁAMAK  -  burze
  KOT - deszcz i wiatr
 KŁAMAK - no tego Kocie mój miły, w Szkocji akurat nie brakuje [nagle zmieniają nastrój]
ŻYWON  -  błoto deszcz mgła  wiatr wilgoć
KŁAMAK - to może pójdziemy  do zamku klanu mc Duffów żeby się rozgrzać i pokłonić  przed Mistrzem, i jego nieśmiertelnym piórem.
KŁAMAK - a więc chodżmy
KOT - choć tam jedynie ruiny zostały  ruiny muru
ŻYWON - rzeka niedaleko i park  zbierają się powoli i zbierając dyskutują


SCENA SZÓSTA
słychać
jak ktoś nuci w tle
- o moja piękna, jesteś słodka jak truskawki, o tobie marze całe noce i dnie,  kiedy śnie
I o twoich ustach słodkich jak truskawki
w tym momencie otwierają się drzwi przyczepki i wtacza się Robotnik Pierwszy, z plastikową butelką cedra w dłoni, jest mocno pijany
BRZUSIO  - szczo?! szczo ty mówił? -ku..wa woziłem fajki z nim,  z Ukrainy aż woziłem, z Kijowa,
a on mnie oszukał, nabrał  i nie zapłacił ani grosza!, ani grosza nie zapłacił
DRESIK -uspokój się debilu jeden
BRZUSIO -  szczo? szczoo ty gawarił?
LAMBRUSKO  -gamoniu jeden,  ty pierniczony skurkowańcu,  ty jesteś z takiej wioski w której połowa ludzi była zboczonymi pedofilami,
  pe do fi la mi rozumiesz pe do fi la mi!,  a połowa dzieci molestowana od księdza do każdego chłopa.
Tam każdy dzieci po kolei molestował.
 GŁOS Z RADIA - w Chorzowie  znalezione zostało utopione w stawie trzy letnie dziecko, ojciec przyznał się już do winy
BRZUSIO  -zrozum, ja muszę zarobić pieniądze,   kierowcą tira chce zostać,  a na egzamin nie mam
słychać niedaleko przyczepki rozmawiają ze sobą dwie Bułgarki
BUŁGARKA PIERWSZA LENKA - Kak si Gala,
BUŁGARKA DRUGA, GALA - okiej, senkju Lenka
BUŁGARKA PIERWSZA  LENKA  - hajda s bora
BUŁGARKA DRUGA GALA -  hajda
BUŁGARKA PIERWSZA LENKA -  baaj
 Dresik i Brzusio  robiąc głupie miny wyglądają  przez  okno, następnie. Brzusio stawia plastikową butelkę cedra na stole, siada na siedzeniu i zasypia przytulając się głowa do niej. Dresik bezmyślnie wgapia się w telewizor, angielska drużyna gra  [Manchester]   z holendrami, wszyscy trzej kibicują holendrom, także Brzusio który obudził się przed chwilą
BRZUSIO  - Ajax,  Ajax!
LAMBRUSKO - o, nie celnął skurczysyn
DRESIK - pieprzeni angole!
BRZUSIO  bełkotliwie - no to wypijmy Dresik!   polej i sobie,
DRESIK -  nie pije
BRZUSIO - Lambrusko!
LAMBRUSKO -  mówię ci że nie pije
BRZUSIO  - gdzie jest szklanka,
LAMBRUSKO  - cichooo oglądam
GŁOS Z RADIA -zatrzymano jadącego bez pasów kierowcę który chciał przekupić
policjantów, następnie odebrano mu prawo jazdy, wkrótce stanie przed sądem
DRESIK  - jee s,  a mało brakowało
LAMBRUSKO  - no jak mógł tak spudłować
DRESIK  - szmaciarz jeden
BRZUSIO - Musimy znależć jakąś pracę,
LAMBRUSKO  - a przynajmniej jak nam się skończy robota na farmie  trzeba poszukać nowej
słychać pijany Dresik płacze -: to pieniędzy nie zarobię  i nie wynajmiemy pokoju z dziewczyną
BRZUSIO -  zataczając się z butelka cedra w ręce - co ty chłopie, masz dopiero czterdzieści lat. Nie załamuj się, życie przed tobą!
słychać jak ktoś śpiewa przechodząc niedaleko przyczepki  - lody kręcone lody,  lody, komu lody loody kręcone komu lody
LAMBRUSCO -e my tam lodów kręcić nie umiemy, jakbyśmy umieli nie było by nas tu proste i logiczne a na dodatek z puentą
słychać głos dalej, jakby już z oddali -pralnia lodziarnia  pub, kawiarnia fryzjerzy strzygą owce całe stada...komu lody

SCENA OSTATNIA
GŁOS Z RADIA - w Łodzi policja ścigała kobietę która nie zatrzymała się do kontroli. Jechała z siedmiomiesięcznym dzieckiem. Jak się okazało była trzeżwa. Policja skierowała kobietę na obserwacje w szpitalu psychiatrycznym
BRZUSIO wygląda na mocno przepitego  - no to bilety mamy
DRESIK - sprawdż żeż jeszcze raz.  Ej Lambrusco,  ponieś mi trochę walizkę
BRZUSIO - i spakowani jesteśmy
 DRESIK - jeszcze zobaczę czy nie zapomniałem dokumentów
BRZUSIO - a ja  czy mi starczy na bilet żeby dojechać na lotnisko.
Wychodzą spakowani z tobołami słychać głos nucący w tle:
truskawkowe pola ta ra ra ra tu pierwszy raz....
koniec

autor Zee Jop Cyberius http://art-jop.blog.onet.pl/